etto
Kuchnia,  Warto odwiedzić

Restauracja Etto – Dublin

etto

Kiedy szukaliśmy opcji last-minute na spędzenie walentynek jedyną restauracją, gdzie udało się nam zarezerwować stolik było Etto. Byliśmy delikatnie rozczarowani, bo chcieliśmy pójść na bardziej romantyczną i elegancką kolację, ale stolik w sobotni wieczór w centrum Dublina to jednak stolik w centrum w sobotę, więc nie wybrzydzaliśmy. Wiedzieliśmy, że możemy spodziewać się doskonałego jedzenia, bo w końcu Etto zostało wspomniane w przewodniku Michelina. Jednakże to co zastaliśmy po przekroczeniu progu restauracji znacznie przewyższyło nasze oczekiwania.

Nasz „stolik” rezerwowany był jak już wspomnieliśmy na ostatnią chwilę, a więc de facto nie był on stolikiem, a miejscem przy barze. Knajpka jest ekstremalnie mała, a jedzenie przysyłane jest z kuchni windą, bo zmieszczenie kolejnego pomieszczenia n tym samym poziomie nie byłoby możliwe. Specjalizację restauracji określilibyśmy jako śródziemnomorska- mieszanka włoskich, hiszpańskich i francuskich smaków, co dla nas brzmi naprawdę świetnie. Atmosfera jest niemal rodzinna, obsługa sympatyczna, no i leją Prosecco z tapa! To po prostu nie mogło by się nie udać!

Menu jest bardzo proste i bardzo często się zmienia, bo w końcu to co sezonowe jest najlepsze! Restauracja oferuje menu lunchowe i osobne obiadowe, w każdym mamy po 5 pozycji przystawek, dań główych i deserów, a także dodatki do dań obiadowych i małe kąski do zjedzenia przed czy też razem z przystawkami.

etto

etto

etto etto

Po lewej wędzony węgorz, a po prawej carpaccio z jelenia

Przystawki

Na przystawkę wybraliśmy wędzonego węgorza oraz carpaccio z jelenia podane m.in. z marynowaną gruszką. Obie przystawki były niewielkich rozmiarów, ale dodatkowo zamówiliśmy także chleb. Smak obu zniewalał! Dodatki zarówno w przypadku jednego, jak i drugiego dania były zaskakujące, ale bardzo dobrze dobrane.

Danie główne

Kiedy przyszło do wyboru dania głównego byliśmy jednomyślni- kawał mięsa był dokładnie tym o czym marzyliśmy tego wieczoru. W menu dostępna była opcja Cote de Beuf dla dwóch osób podawana z czosnkowymi, chrupiącymi ziemniaczkami, roszponką oraz sosem bernaise. Dodatkowo zamówiliśmy kapustę z prażoną kaszą gryczaną. Zdecydowaliśmy się klasycznie na mięso o średnim stopniu wysmażenia i był to strzał w dziesiątkę! Wołowina dosłownie rozpływała się w ustach, a doskonałości dopełniały wysokiej jakości dodatki oraz przepyszne wino (zdecydowaliśmy się na karafkę piemonckiego Maretti Langhe Rosso, ale dostępne jest także wino sprzedawane na kieliszki oraz całe butelki).

Desery

Porcja była tak ogromna, że nawet my nie podołaliśmy, ale własnie dlatego człowiek ma dwa żołądki żeby jeszcze mógł wcisnąć deser (tak twierdzi Aneta). Wybraliśmy ganache z białej czekolady z dodatkiem rabarbaru oraz ciepły mus czekoladowy z lodami oraz campari. Do pierwszego zdecydowanie świetnie pasuje Prosecco, natomiast drugi z deserów znacznie lepiej komponuje się z cięższym porto.

etto etto

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

etto

Mus czekoladowy na pierwszym planie, ganache z białej czekolady w tyle

Ceny są takie jakich moglibyśmy się spodziewać po restauracji z przewodnika Michellina, ale porównując z innymi miejscami w Dublinie nie można ich określić jako ekstremalnie wysokie. W Etto płacimy przede wszystkim za doskonałą jakość i wyśmienite jedzenie. Nie udało nam się znaleźć w zasadzie żadnej wady w tym miejscu, więc z całego serca wam je polecamy. Niedawno dowiedzieliśmy, że Etto będzie miało młodszą siostrę- Una Mas, która bardziej będzie skupiać się na kuchni hiszpańskiej, a samo Etto ma pójść w stronę Włoch. My nie możemy się doczekać!